Dzisiaj z Iwoną i Tysianką zrobiłyśmy sobie małe wagary. Zamiast pilnie się uczyć, wybrałyśmy się do Sandomierza na wyprzedaż w Budowlance. Jeśli jej ktoś jeszcze nie zna to zapraszam TUTAJ :) Doznałam szoku, gdyż wyglądało to jak otwarcie nowej Biedronki. Tłum stał przed drzwiami, a gdy te się otworzyły, każdy zaczął się pchać i biec w kierunku auli gdzie odbywała się wyprzedaż. Niektórzy rozpychali się łokciami, ciągnęli za włosy czy zaniżali swój poziom inteligencji do marnych wyzwisk. Ledwo się obejrzałam a już NIC nie było. Każdy pakował w torbę ile się da. Naszymi perełkami są: spódnica z trenem, w czaszki, słomiane kapelusze i kilka... naście strojów kąpielowych :)
Potem poszłyśmy na starówkę gdzie kupiłyśmy musy bananowo-czekoladowe. Robiłyśmy zdjęcia gdy..
.
...pewien pan poprosił o wspólne zdjęcie. Chyba Iwona wpadła mu w oko :)
Przeszłyśmy przez rynek, park, jeszcze raz przez rynek i wróciłyśmy do domu.
Jestem szefem wszystkich
PS: Polecam trochę zapomniane: Paktofonika - Jestem Bogiem



