czwartek, 27 listopada 2014

Makaron ze szpinakiem

Witam
Dzisiaj przepis na bardzo szybkie, bardzo proste i na prawdę smaczne danie. Szpinak podczas smażenia troszkę dziwnie pachniał ale nie wpłynęło to na jego smak. Także potrzebujemy:

Sos
- paczkę szpinaku (ja użyłam brykietu)
- kulkę mozzarelli
- 3 ząbki czosnku
- puszkę tuńczyka
- 1 mięsisty pomidor
- pól paczki fety
- 2 łyżki oliwy
- sól, pieprz

- pól paczki makaronu,

Makaron gotujemy al dente. Jednocześnie podsmażamy szpinak na niewielkiej ilości oleju do rozmrożenia. Kroimy mozzarellę i dodajemy do szpinaku. Wciskamy czosnek. Wyłączamy gaz i wrzucamy odsączonego tuńczyka. Mieszamy. Doprawiamy do smaku.

Kroimy pomidora i fetę w kostkę. Polewamy oliwą.

Na makaron nakładamy sos i pomidory. Smacznego :)





poniedziałek, 24 listopada 2014

Stara panna z kotami

O boze, o boze, o boze. Mniej więcej taką miałam reakcję na każde zdjęcie które oglądałam. Znalazłam folder ze zdjęciami kotów chyba sprzed dwóch lat. Jak były malutkie. Takie tyci tyci. I chciałam się nimi podzielić. Bo są słodkie.
I nie mam co więcej napisać, może tylko:

Iwona, powodzenia na jutrzejszych maturach!!!
I życzę powodzenia wszystkim innym, którzy piszą w najbliższych dniach :)


 Norman

 (wiem, że to straszne ale nie pamiętam, miałam tyle kotów, że ten jakoś wyleciał mi z głowy), Norman, Gała


 Na górze Gała, na dole Roman

jw.


czwartek, 20 listopada 2014

Jedna z tych nielicznych lekcji...

Witam
Dzisiaj miałam jedną z tych nielicznych lekcji z niemieckiego (one zdarzają się czasem, ale nie często) kiedy nauczyciel odpuszcza całkowicie prowadzenie zajęć (nie zawsze z własnej woli). Dzisiaj zaczęliśmy mówić o naszej gazetce szkolnej. Pan R. Stwierdził, że więcej redaktorów ma z mat-fizu niż z humana. Jako klasa zgodnie (co nie zdarza się często) doszliśmy do wniosku, że to dlatego, iż na humanie połowa klasy to piłkarze którzy musieli gdzieś iść i oni raczej żadnych zdolności twórczych nie mają, bardziej skupiają się na życiu towarzyskim. A ludzie z mat-fizu są tacy wszechstronni (to drugie stwierdził już tylko pan R.). Doszliśmy do konsensusu że nasza klasa nie jest ani do życia, ani za bardzo wszechstronnie uzdolniona.


Później przeszliśmy na temat mieszkania w akademiku w czasie studiów. Podobno jest super, świetnie i każdy poleca. I wtedy kolega (jak to Karolina określiła, żyje w symbiozie z książką do biologii) wypalił, że w wojsku to jest fajne życie. On i wojsko, to jak piernik do wiatraka. Pan R. się z nim nie zgodził, bo źle wspomina siedzenie w zimnie w okopie.


Porozmawialiśmy też o ostatnim meczu ze Szwajcarią, golu Milika, rozpoczynającym się Pucharze Świata w skokach narciarskich. I tak bardzo szybko i sympatycznie upłynęła nam lekcja niemieckiego.


Ogólnie podziwiam ludzi którzy potrafią opowiadać. Nie męczą tym nikogo tylko każdy słucha ich z ogromną uwagą. Tak jest z moją siostrą który potrafi to doskonale.I tak jest z własnie z moim nauczycielem niemieckiego. Kiedyś opowiadał, jak był na szkoleniu w Szwajcarii i poszedł do restauracji na jakiejś górze gdzie był kręcony James Bond. I ona opowiadał w taki sposób że to była najciekawsza historia jaką kiedykolwiek usłyszałaś.


Jeszcze za wcześnie na mówienie o świętach ale o prezentach już nie. Mam do Was prośbę. Napiszcie jakieś pomysły na prezent. Szczególnie myślę tu o rodzicach (wspólny czy każdemu osobny) czy siostrze. Bo ogólnie mam zawsze duży problem z wymyśleniem czegoś fajnego.

środa, 12 listopada 2014

Dietetycznie i słodko

Niestety dwa określenia zawarte w tytule nie opisują tego samego wypieku. Pierwszy tyczy się muffinek owsianych. Bardzo szybkie, proste, znalezione na blogu DeBe Soul Sisters. Zapraszam, bo ja przepisu nie piszę bo to trochę bez sensu. Wspomnę tylko, że ja dodałam jeszcze owoce Goji bo mam, a rodzynek nie lubię więc nie dałam. A zamiast bawić się w suche i mokre składniki i brudzić dwie miski (tu ujawnia się moje lenistwo i lekko chorobliwa oszczędność: czasu, wody i pieniędzy) wymieszałam wszystko w jednej gdyż to nie ma znaczenia ile misek użyjemy. Nie mamy tu ani piany z białek która miałaby nam opaść czy ciasta drożdżowego, więc naprawdę spokojnie można bełtać w jednej.



I przechodzimy do bardziej smakowitego i na pewno nie dietetycznego smakołyku a mianowicie:

Tort czekoladowy z masą cytrynową

Piekłam go dla Taty na imieniny i w całym przedsięwzięciu pomagała mi Iwona. W wersji pierwotnej miał być czekoladowo-miętowy, niestety masa z serka mascarpone się zważyła. Zrobiłam wywiad i dowiedziałam się, że tenże serek z Biedronki jest kiepski i lepiej kupić go gdzie indziej. Następnym razem będę pamiętać. Z opresji braku masy wyratowała nas Mama Iwony. Po prosu zrobiłyśmy maślaną z cytryną która też bardzo fajnie pasowała do ciasta. Także zapraszam do zapoznania się  z przepisem:

Blaty czekoladowe:

1 i 1/4 szklanki mąki
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
200 g masła (kostka)
100 g gorzkiej czekolady (tabliczka)
2/3 szklanki kakao
3 jaja
1 szklanka cukru
1 cukier waniliowy
3/4 szklanki kwaśniej śmietany 18%

W garnuszku roztopić masło, zdjąć z palnika. Dodać połamaną na kawałki czekoladę. Odstawić żeby się roztopiła. Pomieszać i dodać kakao. Pomieszać i odstawić żeby trochę wystygło.

Mąkę, proszek i sodę przesiać do  miski.

Całe jaja ubić z cukrem i cukrem waniliowym tak aby były puszyste. Dodać masę czekoladową. Dodać mąkę i śmietanę delikatnie mieszając (miksować na małych obrotach). Ciasto podzielić na trzy części. Tortownicę 21 cm nasmarować masłem i oprószyć bułką tartą. Upiec trzy blaty, każdy 20 minut w 180 stopniach.

Masa cytrynowa:

200 g masła (kostka)
3/4 szklanki cukru pudru
5-6 łyżek jogurtu naturalnego
sok z 1/4 cytryny
2-3 łyżki spirytusu

Masło utrzeć w makutrze żeby było gładkie (podobno można też w mikserze). Dodać cukier puder dalej ucierając. Nadal bardzo powoli ucierając dodać jogurt, sok i spirytus.

Nasączenie: 

1/4 szklanki mocnej, czarnej herbaty
2-3 łyżki spirytusu

Wykonanie:

Pierwszy blat nasączyć, posmarować połową masy. Na to drugi, nasączyć i posmarować. Trzeci polać polewą.



PS. Ciasto smakuje jak Chocapic'ki [?]
PPS. I nie bójcie się, ja do tej masy mascarpone jeszcze wrócę i postaram się nie popełnić tych samych błędów (za inne nie odpowiadam).



Ok, zmykam liczyć deltę :*

piątek, 7 listopada 2014

Szał świąt

Witam
Piątek. Fajnie nie? Zauważyliście już mikołaje? Wszędzie mikołaje! "Tesco życzy wszystkim wesołych świąt!!! Hohoho" Nie no ludzie, szkoda, że promocje świąteczne nie zaczynają się w kwietniu. Od razu po Wielkanocy.
Ostatnio siedzę sobie spokojnie, oglądam telewizję i nagle... reklama Lidla. A tam co? "Let it snow"!

Ja nie mówię, że nie lubię świąt. Ja je uwielbiam. Ale jak sklepy robią nam już teraz świąteczną papkę z mózgu to co będzie za miesiąc? Może mi się tylko wydaje, ale jak byłam mała, to najlepsze było oczekiwanie na świąteczną reklamę coca coli. To była taka pierwsza gwiazdka na niebie zwiastująca Mikołaja i Boże Narodzenie. Jak leciała w telewizji to cała rodzina była zwoływana się żeby ją zobaczyć. A jak to przemielimy już teraz to to przyjdzie i minie niepostrzeżenie. To wszystko jednak za wcześnie.

Też tak uważacie?


I, że tak powiem, moja najnowsza fascynacja :3