wtorek, 1 kwietnia 2014

Baran? Nie, to cytryna

Witam
Dzisiaj był bardzo przyjemny dzień. Nasi nauczyciele mają take doskonałe poczucie humoru. Kochana pani polonistka na dzień dobry kazała wyciągnąć karteczki. Wszyscy zamarli. Każdy nerwowo sprawdzał co ostatnio pisaliśmy w zeszytach. Zaczęła dyktować pierwsze zadanie. Brzmiało ono: PRIMA APRILIS! Brak słów. Kto by się tego po niej spodziewał. Cała klasa roześmiała się z doskonałego żartu oczywiście. I z ulgi.

Na wychowawczej pani W. zabawiła się w psychologa. Jakżeby inaczej, mieliśmy usiąść w kółeczku. (Zaprzeczam, to nie jest podstawówka) Jedna osoba miała wyjść a my wyznaczaliśmy kogoś i nadawaliśmy mu nazwę zwierzęcia, owocu lub samochodu. Potem ten kto wyszedł wracał i zadawał pytania. Miał zgadnąć dany przedmiot i osobę nim określoną. Koleżanka była baranem, kolega czołgiem a ja cytryną. Przednia zabawa. Polecam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za wszystkie komentarze.
Wchodzimy w każdy link, który zostawiacie.

Jeśli blog Ci się podoba, zaobserwuj i daj znać :)