czwartek, 7 maja 2015

Budapesztański zachód

Witam
Jak pisałam wcześniej (chyba) w tamtym tygodniu byłam na wycieczce klasowej w Budapeszcie. Wróciłam w czwartek i okazało się, że nie ma internetu. Pan od internetu przyjechał dopiero w poniedziałek. We wtorek i w środę były mecze Ligii Mistrzów więc dopiero teraz wrzucę na początek kilka zdjęć Budapesztu.
Dojechaliśmy na miejsce koło 16, zjedliśmy obiad i wyruszyliśmy najpierw na plac milenijny a potem, najstarszym węgierskim metrem, na deptak/starówkę czy cokolwiek to było. W każdym razie długi chodnik wzdłuż rzeki, wszędzie pełno sklepów (ale brak jakichkolwiek kawiarni).
I tam moje oczy zobaczyły najpiękniejszy widok mojego życia. Zachód słońca nad Budapesztem. Niebo było cudowne (zdjęcia nie oddają tej magii). Po prosu brak słów. A potem, gdy już całkiem zaszło słońce, całe miasto miasto zostało podświetlone. Zamek, most, wszystko.





To na prawdę robiło ogromne wrażenie, po prostu stałyśmy ze szczękami na ziemi i wpatrywałyśmy się w niebo.

1 komentarz:

  1. Świetny post :)
    Jestem tutaj pierwszy raz i na pewno pozostanę na dłużej. :)
    Obserwuje i zapraszam do siebie :)
    http://dominikax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za wszystkie komentarze.
Wchodzimy w każdy link, który zostawiacie.

Jeśli blog Ci się podoba, zaobserwuj i daj znać :)